Red 58

Porsche Polska – Historia pewnego auta: Przez prawie pół wieku Porsche 911, w którym Sobiesław Zasada i Marek Wachowski ukończyli największy rajd świata, uchodziło za zaginione. Odnaleźliśmy je w Australii, by nakręcić o nim film. Oto jego historia.

  

Porsche 911 Carrera
Zużycie paliwa, cykl łączony: 9,9–10,6 l/100 km
Emisja CO₂, średnia: 226–241 g/km (stan na 10/2020 r.)

Podane w magazynie dane techniczne samochodów mogą różnić się zależnie od rynku. Dane dotyczące zużycia paliwa/prądu oraz emisji CO2 zostały określone na podstawie nowej procedury pomiarowej WLTP.

Alpy Australijskie leżą w najludniejszej części kontynentu. Mimo to wydają się kompletnie dzikie. Idealnie profilowana droga, wijąca się przez las tysiącem zakrętów to jedyny ślad działalności człowieka. Porsche 911 Carrera okrążamy masyw Mount Kościuszko, najwyższej góry Australii. Dla potrzeb filmu dokumentalnego szukamy tych samych dróg, którymi pół wieku wcześniej pędziła kawalkada zakurzonych, poobijanych i dziwnie wyglądających aut rajdowych. Gdyby zajrzeć do dowolnego z nich, zobaczylibyśmy śmiertelnie zmęczonych ludzi z obłędem w oczach.

Sina dal:

Sina dal:

Szukając miejsc związanych z rajdem Londyn-Sydney i legendarnego Porsche #58, przejechaliśmy 5000 km.

Bohaterowie Australii

Dookoła Góry Kościuszki w 1968 r. prowadziło ostatnie kilkaset kilometrów największego rajdu samochodowego świata. Maraton Londyn-Sydney liczył ponad 16 tys. km. Pierwsze 10 tysięcy zawodnicy przejechali w 5 dni, praktycznie bez przerw, pokonując Alpy, Bałkany, góry Iranu, Pakistanu i Afganistanu. W Bombaju załadunek na statek i 10 dni rejsu do Zachodniej Australii. W Perth rajdowców czekał najtrudniejszy etap: jadąc non stop, mieli przeciąć cały kontynent, by po trzech dobach dotrzeć na metę na przedmieściach Sydney. W stawce mieszanka profesjonalistów, romantycznych amatorów i celebrytów. Nietypowo jak na rajdy samochodowe, dominują duże, zazwyczaj czterodrzwiowe samochody – aby pomieścić trzyosobowe załogi. Kiedy jeden prowadzi, a drugi pilotuje, trzeci śpi. W mniejszych autach dwuosobowe załogi twardzieli, którzy nie mają komfortu odpoczynku podczas jazdy. Wśród nich trzy załogi w Porsche 911, specjalnie przygotowanych przez fabryczny dział sportu. W owym czasie panowało przekonanie, że model 911 jest zbyt delikatny do rajdów. Polak Sobiesław Zasada odegrał kluczową rolę w zmianie tego nastawienia. Za kierownicą Porsche 911 kończy morderczy rajd Akropolu, z którego średnio połowa samochodów wracała w częściach. Potem praktycznie bez wsparcia wygrywa Gran Premio Argentyny. Dzięki Zasadzie fabryka zbiera cenne doświadczenie i z wolna rodzi się legenda Porsche 911 jako najskuteczniejszego i najbardziej wszechstronnego auta sportowego w historii.

Porsche angażuje się w udział w maratonie Londyn-Sydney. Błękitne 911 z numerem startowym 59 poprowadzi Brytyjczyk Terry Hunter. Krwawo-pomarańczowe 911 S z numerem 55 poprowadzi Edgar Herrmann, doświadczony zawodnik z Kenii.

Gdy kolejni konkurenci odpadają, nie wytrzymują samochody i załogi padają ze zmęczenia, Zasada z Wachowskim jadą jak natchnieni.

Tak było wtedy:

Tak było wtedy:

W Bombaju Porsche #58 ma za sobą 10 tys. km gonitwy. Przed wysłaniem statkiem do Australii, obowiązkowa dezynfekcja myjką parową.

Takim samym wozem z numerem 58 pojadą Polacy: Sobiesław Zasada oraz drugi kierowca, pilot, do tego świetny dziennikarz i fotograf Marek Wachowski. Polacy mają zapewnione auto i serwis na trasie. Wsparcie zapewni też Castrol. Automobilklub Polski pokrywa inne koszty, w tym trening przed rajdem. Jednak tutaj Polacy są na straconej pozycji. Podczas gdy zawodnicy z Zachodu bez ograniczeń trenują każdy kilometr trasy rajdu, Polacy załatwiają wizy, bilety i pozwolenia na zakup walut obcych. Zostało tak mało czasu, że decydują przetrenować tylko etap australijski.

Podczas rajdu z Londynu do Bombaju Zasada z Wachowskim jadą w ciemno. Etap australijski rozpoczynają dopiero na trzynastym miejscu. Ale tu pokazują prawdziwą klasę. Wygrywają większość etapów, a Porsche #58 pnie się w górę klasyfikacji. Kolejni konkurenci odpadają, a Zasada z Wachowskim jadą jak natchnieni. Wprawdzie silnik porszaka ma dosyć australijskiego kurzu i pożera prawie litr oleju na każde 100 kilometrów, tym niemniej auto okazuje się niebywale solidne. Na mecie meldują się na gorzkim dla każdego sportowca czwartym miejscu, ale zostają obwołani bohaterami Australii.

Śladami rajdu

Najnowszym czerwonym Porsche 992 dumnie noszącym numer „58” jedziemy tą samą trasą, co Zasada w 1968 r. Jednak pod kołami mamy idealny asfalt, a oni pędzili po niewiarygodnych wertepach. Z początku chcieliśmy uwiecznić w filmie całą trasę przez Australię, ale z wielu względów – choćby z powodu kosmicznych odległości – było to nierealne. Poza tym złapanie miejsc z historycznej trasy rajdu to tylko niewielka część naszej misji. Priorytetem jest odnalezienie samochodu, którym startowali Polacy. Co się z nim stało?

Porsche #59 odpadło z rywalizacji w Kabulu po awarii silnika. Zostało przywiezione do Europy. Przez lata przebywało w Wielkiej Brytanii, zaś niedawno, w opłakanym stanie po pożarze w garażu, trafiło do Muzeum Porsche. Pozostałe dwa dotarły do mety. Z punktu widzenia fabryki od tego momentu były już tylko zużytymi, poobijanymi samochodami.

Misja zakończona: Po latach spędzonych w kontenerze, historyczne Porsche 911 S Zasady i Wachowskiego wyszło z zapomnienia. Przy aucie układamy całe zachowane wyposażenie specjalne z rajdu Londyn-Sydney. Wzruszający moment.

Transport do Europy ze względu na koszty nie wchodził w grę, więc oba auta przejął lokalny diler Porsche i sprzedał je w prywatne ręce. Porsche Herrmanna, po latach, ogołocone ze specjalnego wyposażenia, trafiło w ręce kolekcjonera, który zrekonstruował m.in. całe zewnętrzne orurowanie. Kilka lat temu zostało sprzedane do Niemiec, gdzie stanowi część prywatnej kolekcji. Natomiast #58 Zasady i Wachowskiego od lat miał status zaginionego. Dzisiaj to nieaktualne: auto istnieje, o nim i rajdowej przygodzie sprzed 50 lat powstaje film dokumentalny. Oto jak do tego doszło.

Śladami legendy:

Śladami legendy:

W sercu Alp Australijskich w westernowym miasteczku Omeo odnajdujemy miejsce, gdzie podczas rajdu w 1968 r. znajdował się punkt kontrolny i park serwisowy. Niżej: Sobiesław Zasada wspomina maraton Londyn-Sydney jako jedno z największych przeżyć w swojej rajdowej karierze.

Gdzie on jest?

Jako mały chłopiec byłem zafascynowany samochodami. W ręce wpadła mi książka wydana w 1970 r., z pędzącym Porsche 911 na okładce. Tytuł: Samochód, rajd, przygoda. Autor: Sobiesław Zasada. W syntetycznym, świetnym stylu Mistrz opisuje swoją rajdową karierę. Szybko moim ulubionym rozdziałem stał się ten o rajdzie-maratonie Londyn-Sydney w 1968 r. Półtora roku temu ta historia do mnie wróciła. Pewnego dnia odbieram telefon od znajomego petrolheada, z którym nadajemy na tych samych falach, Andrzeja Ślązaka. Andrzej jest operatorem filmowym, absolwentem łódzkiej filmówki.


– Słuchaj, co się stało z porszakiem Zasady po rajdzie Londyn-Sydney? Czy istnieje do dziś?
Prostota pytania zwaliła mnie z nóg.
– Nooo, podobno istnieje, ale nikt nie wie na pewno.
– Może by tak odnaleźć ten samochód? Mam pomysł na film.

Samochód Zasady i Wachowskiego, najważniejszy z całej trójki, jako jedyny z nich miał status zaginionego.

Porsche 911 S zyskały doskonałą ochronę w razie zderzenia z kangurem, ale bez wątpienia były to najdziwniejsze „jedenastki” w historii.

Pakujemy się i lecimy do Australii. Na miejscu podążamy szlakiem rajdu, filmujemy wywiady z ludźmi związanymi z tą historią i podążamy łańcuszkiem kontaktów, mających nas zbliżyć do zaginionego #58. W końcu kontaktujemy się z właścicielem legendarnego auta. Początkowo miał je restaurować, a później rozważał sprzedaż. Pod wpływem naszego zainteresowania podda je jednak renowacji. Samochód od lat trzyma zamknięty w kontenerze w Adelajdzie. Żeby oszczędzić nam tysiąckilometrowej podróży z całą ekipą, specjalnie dla nas przyśle kontener do warsztatu, który zajmie się historycznym Porsche. Do spotkania z legendą dochodzi ostatniego dnia naszego pobytu w Australii!

Spotkanie z legendą

Miejsce akcji to przedmieście Melbourne. Jason w swojej firmie „Chequered Flag” restauruje historyczne Porsche. Specjalizuje się w wyczynowych egzemplarzach o szczególnym znaczeniu. Na plac przed warsztatem wtacza się potężny International z kontenerem na naczepie. Podnieceni terroryzujemy Jasona, żebyśmy mogli uroczyście otworzyć kontener. Wrota ustępują z oporem, ukazując niemal puste wnętrze. Rozrzucone jakieś części, kilka kartonów z wystającym żelastwem. Na środku zardzewiała klapa silnika od Porsche 911 z resztkami naklejki „Warning! Left hand drive!” oraz kratownica, w której w sekundę poznajemy bagażnik dachowy od rajdowego Porsche. Na samym końcu, w półmroku majaczy jak zawsze sympatyczna buźka wczesnego Porsche 911. Wyjątkowo styranego.

Jako mały chłopak

Jako mały chłopak

w tej książce pierwszy raz przeczytałem o rajdzie Londyn-Sydney. Zafascynował mnie na całe życie. Położenie jej na dachu historycznego Porsche było magiczną chwilą.

Prawdopodobnie jako pierwsi Polacy po 1968 r., oglądamy bohaterskie Porsche, którym Zasada i Wachowski przejechali największy rajd świata.

Żeby się do niego dostać, pomagamy w wynoszeniu części i kartonów. Dźwigam pierwsze pudło z brzegu i niemal mdleję, bo na wierzchu widzę podniszczoną niemiecką tablicę rejestracyjną S-H 7987. Pracownicy Jasona wytaczają samochód. Okazuje się, że w kontenerze zaliczył stłuczkę. Wypiął się z zabezpieczeń i uderzył tyłem o ścianę kontenera. Zgiął się prawy błotnik i zderzak – nic poważnego. Co ciekawe, dokładnie w to samo miejsce podczas rajdu Londyn-Sydney, w Porsche Zasady i Wachowskiego przyłożył Ford Falcon GT Australijczyka Firtha, gdy w Lahore w Pakistanie przeciskali się przez tłum kibiców.

Z przejęciem oglądamy wszystkie części luzem. Nie ma wątpliwości – jest to niemal całe specjalne wyposażenie Porsche 58 z rajdu Londyn-Sydney z 1968 r. Jason wyjaśnia, że przez lata oryginalne części rozeszły się po ludziach. Teraz właściciel po kolei je namierza i odkupuje. Niedawno udało mu się zdobyć deskę rozdzielczą. Brakuje mu już tylko czterech potężnych klaksonów, które były zamontowane na masce i podczas rajdu oddały nieocenione usługi. Zwłaszcza w Indiach.

Sam samochód oglądamy z pewną rezerwą. Oryginalny kolor „Blutorange” widać tylko na drzwiach. Ma seryjne wnętrze, standardowe fotele i koła Fuchs od modelu 911 S. A przecież podczas rajdu Porsche miało kubełkowe fotele, zaś lekkie fuchsy zastąpiono cięższymi, ale solidnymi stalowymi felgami. Na karoserii nie znajdujemy śladów po mocowaniach całego wyprawowego osprzętu. Czy to na pewno on?

Archiwum Porsche

Archiwum Porsche

przechowuje imponującą dokumentację dotyczącą rajdu Londyn-Sydney z 1968 r. Chodzącą encyklopedią okazuje się też dyrektor archiwum Frank Jung (z lewej). Razem z Gerdem Schmidtem, który osobiście budował rajdówkę dla Zasady, studiuje oryginalne szkice ochronnego orurowania.

Bohater po przejściach

Nie ma wątpliwości. We wszystkich miejscach, gdzie fabryka umieściła numer nadwozia, widnieje ten sam numer, który szef Archiwum Porsche Frank Jung pokazywał nam na oryginalnej karcie identyfikacyjnej Porsche 911S, zbudowanego na rajd Londyn-Sydney.

Bez wątpienia wiele przeszedł. Po rajdzie został przerobiony na zwykłe Porsche 911, przeszedł kilka remontów, został przerobiony na ruch lewostronny, potem z powrotem na prawostronny. W latach 90. dłuższy czas spędził na pewnym podwórku, aż trawa przerosła przez dziury w podłodze. Do zdjęć rozkładamy zachowane części, zaś na karoserii układamy ochronne orurowanie. Prawdopodobnie jako pierwsi Polacy po 1968 r., oglądamy bohaterskie Porsche, którym Sobiesław Zasada i Marek Wachowski przejechali największy rajd świata! Jason rozpocznie teraz żmudny proces renowacji. My możemy ze spokojem ducha składać sprzęt, wracać do Polski i zabierać się za montowanie filmu.

Wojciech Jurecki
Wojciech Jurecki
Podobne artykuły