Porsche Flying Experience

Przelecieć pół Polski, wylądować na torze wyścigowym, pojeździć cały dzień wszystkimi modelami Porsche i wieczorem wrócić do domu samolotem? Brzmi jak plan!

Samolotem na PEC Silesia Ring

Na płaskim jak patelnia łódzkim lotnisku Lublinek nie bardzo jest się gdzie schować przed skwarem. Kiedy tylko pracownik ochrony sprawdzi nasze dokumenty i prześwietli bagaże, ruszamy czym prędzej w kierunku sporego hangaru. Tam musi być cień.

Hangar, choć niepozorny, należy do największej w Europie Środkowo-Wschodniej szkoły dla pilotów – Bartolini Air. Przyjeżdżają się tu uczyć kandydaci z całego świata. Mieszkają w Łodzi dwa lata i wracają – do Anglii, Kataru czy Singapuru – z papierami, dzięki którym od razu dostaną dobrze płatną pracę w liniach lotniczych. Od niedawna firma działa też w branży lotnictwa dyspozycyjnego, czyli taksówek powietrznych. Jakub Benke, który będzie dziś naszym pilotem, zna się na tym biznesie jak mało kto. Przez blisko 10 lat był szefem (i pilotem) największej w tej części Europy firmy organizującej przeloty na zawołanie. – Woziliśmy po całym świecie odrzutowcami przedsiębiorców, rosyjskich oligarchów i gwiazdy Hollywood. James Cameron po zejściu na dno Rowu Mariańskiego wrócił z nami do Londynu. Ja osobiście wiozłem kiedyś Kate Hudson, choć prawdę mówiąc, nie do końca wiedziałem, kim jest – śmieje się Kuba.

Silesia Ring wydzielono z dawnego lotniska wojskowego. Wciąż można tam lądować.

Doświadczyć nowego:

Doświadczyć nowego:

Kuba uwielbia swoją Carrerę, ale na Porsche Experience chodzi o to, żeby wypróbować wszystkie modele Porsche, także te najbardziej wyjątkowe.

Teraz wszedł także w mniejszą skalę. – Na razie latamy głównie po Polsce. Nasze samoloty nie potrzebują długiego pasa startowego, mogą nawet lądować na trawie. Można nas wynająć, na przykład żeby, nie tracąc czasu w korkach, wyskoczyć na weekend do Jastarni albo na dzień do Kamienia Śląskiego na Porsche Experience – mówi Kuba, wyprowadzając z hangaru dwusilnikowy górnopłat włoskiej marki Tecnam. No to lecimy na Śląsk!

„Wszystkie jedenastki jeździły niesamowicie, GT3 RS była zabójcza, ale odkryciem dnia była dla mnie Panamera Turbo”. Jakub Benke
Pełen wachlarz:

Pełen wachlarz:

Tylko Porsche Experience daje możliwość poznania wszystkich aut marki jednego dnia.

Czarująca Carrera

Ten plan ma dwie zalety. Po pierwsze Silesia Ring wydzielono z dawnego lotniska wojskowego. Część pasa startowego jednak wciąż służy samolotom, można wylądować dosłownie kilkadziesiąt metrów od zabudowań toru wyścigowego. Po drugie zaś Jakub jest od lat zakochany w Porsche. – Pierwszą 911 kupiłem na spółkę z kolegą – opowiada, przygotowując samolot do odlotu. – To była używana 997 pierwszej generacji. Prowadziła się wspaniale, ale któregoś dnia ktoś dał mi się przejechać nową Carrerą ze skrzynią PDK. Oczarowała mnie, czułem się z nią zespolony, robiła dokładnie to, czego od niej oczekiwałem. Wtedy wiedziałem, że muszę sobie kupić nową Carrerę, już tylko dla siebie – wspomina Kuba. I w końcu dopiął swego, w hangarze obok Tecnama stoi piękna, brązowa Carrera 4 z 2015 r. Ale dziś Kuba nie będzie jeździł swoją jedenastką. Dziś popróbuje wszystkiego innego. Pakujemy się do samolotu w czwórkę – Kuba, Bartek Walas (drugi pilot i właściciel firmy), nasz fotograf i ja. W środku wrażenia trochę jak w Porsche GT3 RS. Jest wygodnie, choć surowo, słychać głównie ryk silników. No i są emocje.

W takim małym samolocie można się swobodnie rozejrzeć, a Polska z góry wygląda po prostu przepięknie. Nawet Bełchatów! Szkoda tylko, że tak krótko to trwa. Z Łodzi do Kamienia Śląskiego przez trzy punkty nawigacyjne o nazwach dziwnych jak alchemiczne zaklęcia (ABAKU czy SUDOL) lecimy niecałą godzinę. I już prosimy lądowisko (kod EPKN) o zgodę na posadzenie naszej maszyny. Lądujemy na pasie oddzielonym od Silesia Ring tylko barierką. Przed nami clou programu.

Samolot czy Porsche na torze?

Samolot czy Porsche na torze?

Kuba woli profesjonalne latanie od rekreacyjnego. Dlatego nie ma problemu z wyborem. Jedno to praca, drugie – zabawa.

Nie tracąc czasu w korkach, skoczyć na dzień na PEC Silesia Ring – nic prostszego.

Powalająca Panamera

Jakubowi aż świecą się oczy. Nic dziwnego. Na torze stoi kilkadziesiąt maszyn. Jest wszystko, co Porsche ma do zaoferowania. Jest 718 Cayman i 718 Boxster, jest Macan i Cayenne, są chyba wszystkie odmiany Panamery, no i rzecz jasna 911. W tym ten największy smaczek – Porsche 911 GT3 RS. Bestia, której przeznaczeniem jest ścigać się i wyciskać z kierowcy takie emocje, jakich istnienia nawet nie podejrzewał. Pod okiem instruktorów Kuba przez cały dzień poznaje możliwości swoje i samochodów marki z Zuffenhausen. Pokonuje zakręty Panamerą, rozpędza 911 do maksimum na prostej startowej, wprowadza Boxstera w drift na płycie poślizgowej i sprawdza, jak radzi sobie Cayenne w nierównym terenie. Nawet nie mamy czasu pogadać, bo Kuba dosłownie przeskakuje z jednego auta do drugiego i rusza na tor. Dopiero po powrocie do Łodzi, w której lądujemy już po zmroku, przelatując nad pięknie rozświetlonym miastem, będę mógł zapytać o wrażenia. – Wiesz, wszystkie jedenastki jeździły niesamowicie, GT3 RS była zabójcza, ale odkryciem dnia była dla mnie Panamera Turbo – wyznaje Kuba. – Zaskoczyła mnie jakością prowadzenia na torze, wytrzymywała w zakrętach więcej, niżbym się spodziewał, powaliło mnie to – dodaje. I o to właśnie chodzi w Porsche Experience!

Mikołaj Kirschke
Mikołaj Kirschke